Aktualności
2010-03-20
e-Ojciec
prof. Jan Węglarz
Rozmowa z profesorem Janem Węglarzem.
Panie Profesorze, jak to się stało, że automatyk i matematyk jednocześnie, specjalista od rozdziału zasobów i teorii szeregowania nagle dał się uwieść bez reszty komputerom?

Po pierwsze, nie stało się to nagle, aewolucyjnie. Jeszcze rok przed maturą zastanawiałem się nad wyborem: matematyka czy polonistyka? Politechnika nie wchodziła w rachubę - "siermiężna" technika mnie nie pociągała. Ostatecznie jednak posłuchałem rady ojca, który mówił: Polonistyka z Twoimi poglądami - odpada, a matematyka to "wyścig szczurów", możesz skończyć jako nauczyciel szkolny. Proponuję Wydział Elektryczny, jest tam specjalność "automatyka i metrologia elektryczna", nowoczesna, zmatematyzowana... Zgodziłem się, ale postawiłem warunek: równoczesne studia matematyczne. Muszę przyznać, że były one dla mnie "odtrutką" na różne rysunki techniczne, geometrię wykreślną, części maszyn itd. Przełomem była praca dyplomowa, a potem doktorska, wykonana pod kierunkiem profesora Zdzisława Bubnickiego z Politechniki Wrocławskiej. Dotyczyły one co prawda optymalnego sterowania rozdziałem zasobów ciągłych, ale wkrótce uogólniłem swe rozważania na inne zasoby, w tym dyskretne, i to już było blisko informatyki. Wszak system operacyjny komputera to zbiór procedur do zarządzania jego zasobami, a im komputer staje się bardziej rozbudowany w kierunku metakomputera czy gridu, tym i problematyka zarządzania zasobami staje się coraz bogatsza. Po drugie, nie tylko komputerom, ale i niczemu, a w ziemskim sensie także nikomu, nie dałem się "uwieść bez reszty". Źródłem sukcesu i satysfakcji jest bowiem zachowanie systemu wartości, harmonii i proporcji.

"e-Ojciec". Chyba trudno nie zgodzić się z tym określeniem dla Pana, Panie Profesorze, skoro Pana Junior (Elwro 800 Junior, oryginalny polski komputer opracowany wlatach 80-tych pod kierunkiem Profesora, przyp. red.) już dawno uzyskał pełnoletniość?

Junior nie miał szans osiągnąć pełnoletniości, gdyż jego kariera szkolna była zaledwie kilkuletnia. Ale i tak był to sukces - w końcu około 10 tysięcy sztuk wyprodukowano, podczas gdy "dorosłe" Elwro 800 w ogóle nie przebiło się do produkcji. Trzeba tu powiedzieć, że prace nad tymi konstrukcjami podjęliśmy pod presją. Po pierwsze, presją potrzeb dydaktycznych - trudno było bowiem nauczać informatyki w uczelni technicznej wyłącznie werbalnie. Z przywiezionych wkieszeniach z wyjazdów konferencyjnych "kości" zbudowaliśmy zatem nasze pierwsze komputery osobiste. Po drugie, presją ze strony przełożonych, którzy zwykli mawiać: publikujecie na Zachodzie, a co nasza Ludowa Ojczyzna z tego ma? Kto pamięta tamte czasy, wie, że nie były to czcze pogróżki, tym bardziej, że byliśmy obcy ideologicznie.

Ale ośmiobitowy komputer szkolny to nie jedyne Pana informatyczne dziecko? Że wspomnę choćby Polskie Towarzystwo Informatyczne, Instytut Informatyki Politechniki Poznańskiej, czy też Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe?

To wszystko dzieła zbiorowe, w szczególności Polskie Towarzystwo Informatyczne - byłem tylko jednym z jego członków  założycieli.

Nie wspominam oczywiście o tym, że ogromna rzesza polskich informatyków, także Pana obecnych współpracowników, inżynierów, doktorów i profesorów - to Pana uczelniane i naukowe dzieci?

Tu rzeczywiście mogę mówić o osobistej satysfakcji. Udało mi się stworzyć warunki do rozwoju sporej liczbie osób, awspółpraca z nimi, z wieloma bliska iwieloletnia, była z kolei wzbogacająca dla mnie.

W tym roku mija 5 lat działalności bodaj największemu polskiemu osiągnięciu informatycznemu, którego był Pan współautorem - PIONIERowi. Być ojcem sukcesu sieci, której nowoczesność nie tylko dorównuje najlepszym światowym standardom, ale niejako je kształtuje, to....?


Powód do satysfakcji, ale i do refleksji, gdzie moglibyśmy być w światowym wyścigu, gdyby nie konieczność ciągłego zmagania się z przeszkodami wynikającymi z niekompetencji i/lub złej woli. Na szczęście, w kilku kluczowych, a dramatycznych momentach znaleźli się ludzie, którzy nam pomogli. Strach jednak pomyśleć, co by się stało, gdyby ich wtedy zabrakło...

Szybka sieć optyczna, technologicznie nie odbiegająca od rozwiązań stosowanych u informatycznych prekursorów, tj. USA, aw sensie koncepcji, opartej na własnych ciemnych światłowodach, wyprzedzająca ich. Czy Internetowa Dolina Warty to także jest chęć pokazania, że amerykańska Krzemowa Dolina to nie jedyne takie miejsce na świecie?


Nie, Krzemowa Dolina to miejsce unikalne i nie mamy zamiaru, ani możliwości z nią konkurować. Chcemy natomiast, we współpracy z Politechniką Poznańską i innymi uczelniami, wykorzystać potencjał setek doskonale przygotowanych informatyków pracujących badawczo do znacznie szerszego niż dotychczas przekładania ich wyników ipomysłów na praktykę gospodarczą. Mamy przecież w Wielkopolsce kilkaset firm informatycznych, z których co najmniej kilkadziesiąt jest otwartych na bliską współpracę z nauką. Dodatkowym atutem jest infrastruktura informatyczna, którą dysponujemy, w tym przede wszystkim sieć PIONIER.

Śmiało można powiedzieć, że jest Pan, Panie Profesorze symbolem polskiej informatyki. Od samego jej zarania nic co ważne w tej dziedzinie nie dzieje się bez Pana obecności lub choćby patronatu. Metakomputery, superkomputery, gridy. Czy pokusiłby się Pan o rzut oka w przyszłość: co dalej?

Rozwój technologii sieci szerokopasmowych oraz sieci mobilnych daje możliwość budowania połączeń szeroko- pasmowych "od końca do końca" i zapewnienia dostępności do zasobów w trybie "zawsze i wszędzie". Z drugiej strony, wsieciach pojawiają się masowo takie urządzenia, jak: sensory, systemy wbudowane, czy systemy elektroniki konsumenckiej. Stawia to nowe wymagania wstosunku do rozproszonych systemów usługowych, które np. muszą posiadać skalowalność do setek tysięcy użytkowników. Nowe architektury sieci muszą zapewniać zwiększone bezpieczeństwo, łatwość zarządzania, czy realizację nowych modeli ekonomicznych Internetu przyszłości. Z kolei nowe, biznesowo-przemysłowe spojrzenie na gridy implikuje potrzebę badań np. w zakresie przetwarzania mobilnego, "chmury" przetwarzającej (ang. cloud computing), czy obliczeń ekologicznych pod względem parametrów zasilania i chłodzenia.

Panie Profesorze, z perspektywy ponad 30 lat pracy dla informatyki polskiej bardziej postrzega się Pan jako "e-Ojciec sukcesu" czy raczej "Ojciec e-sukcesu"?

Przywołajmy Księgę: "nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem". Azatem - ani jedno, ani drugie. Po prostu, razem z innymi realizuję swoje życiowe powołanie.
Serdecznie dziękuję za rozmowę.


Rozmawiał Damian Niemir

prof. Jan Węglarz
(ur. 1947 r. w Poznaniu) – dyrektor Instytutu Informatyki Politechniki Poznańskiej i Poznańskiego Centrum Superkomputerowo - Sieciowego przy IChB PAN. Studiował na Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz na Wydziale Elektrycznym Politechniki Poznańskiej, gdzie pracuje od 1971 roku. W 1974 roku obronił doktorat, w 1977 - habilitację. W 1988 roku uzyskał tytuł profesora zwyczajnego, od 1998 roku jest członkiem rzeczywistym PAN. Członek wielu towarzystw naukowych wkraju i za granicą. Laureat m.in. Złotego Medalu EURO (1991) oraz Nagrody FNP (2000). Odznaczony Krzyżem Kawalerskim (1991), Oficerskim (1997) iKomandorskim (2004) Orderu Odrodzenia Polski. Doktor honoris causa: Politechniki Szczecińskiej, Akademii Górniczo-Hutniczej, Politechniki Częstochowskiej, Politechniki Poznańskiej, Politechniki Gdańskiej i Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.